Strach (przed studiami w UK) ma wielkie oczy – Julka z Newcastle University

Julka

Julka

Newcastle University
Modern Languages (French, Spanish, Portugese) BA

Dalej zastanawiasz się czy aplikacja i przeprowadzka na studia do Anglii będzie tą jedyną, dobrą decyzją na całe życie? Bez obaw. Sama miałam ten dylemat nawet dzień przed wylotem do UK… No, ale cóż, nigdy się tego nie dowiesz dopóki nie spróbujesz!

Mam na imię Julia, mam 20 lat i jestem studentką pierwszego roku Modern Languages (francuski, hiszpański i portugalski) na Newcastle University.

Ale może zacznę od początku… Dlaczego Wielka Brytania?

W moim przypadku wybór był prosty

Język angielski znam najlepiej ze wszystkich języków obcych, których dotychczas się uczyłam. Po drugie, nie chciałam zostawać w Polsce z tego względu, iż kierunek, na który zamierzałam iść na studia, nie istniał na polskich uczelniach. Po trzecie, potrzebowałam zmiany w moim życiu, takiej diametralnej, o 180 stopni.

Myślałam długo nad wyborem 5 uczelni, analizując każdą ze stron uniwersytetu po 30 razy, zwracając uwagę na lokalizację, wymagania dostania się i budowę modułową kierunku. Personal Statement i tłumaczenie referencji napisałam sama, gdyż nie miałam angielskiego w szkole, jak również osoby, do której mogłabym się zwrócić o pomoc. Na szczęście istnieje Smart Prospects – którego doradcy odpowiedzieli na wszelkie moje wątpliwości i zadane pytania.

Wybór miasta i uczelni

Newcastle spodobał mi się od razu. Przede wszystkim ze względu na to, że w jakimś stopniu przypomina mi moje miasto rodzinne, Kraków. Dużo mostów, rzeka, modernizm pomieszany z historyczna zabudową. Jednak to, czego nie miał Kraków to prestiżowej uczelni rozpoznawalnej na całym świecie, plasującej się na podium z najlepszymi uniwersytetami w Wielkiej Brytanii, która dawałaby mi możliwość studiowania aż trzech języków obcych na raz.

Nie miałam okazji być na żadnym z dni otwartych organizowanych przez uniwersytety, więc w pewnym sensie decyzję tą podjęłam w ciemno wybierając Newcastle University jako mój firm choice. Na szczęście, dzięki Smart Prospects mogłam porozmawiać z obecnymi studentami uniwersytetów, które najbardziej mnie interesowały.

Jak to jest z progami przyjęć?

Jedyną enigma były wyniki maturalne, gdzie, (jeśli zdajesz rozszerzony polski) nie da się przewidzieć ile procent jest się w stanie otrzymać. Jeżeli chcesz studiować więcej niż jeden język obcy, musisz co najmniej jeden z nich zdać na poziomie rozszerzonym – w moim przypadku był to język hiszpański. Dodam również, że brytyjskie uczelnie nie rozróżniają matury dwujęzycznej od rozszerzonej jak jest to w Polsce, dlatego lepszym wyborem jest zdanie matury rozszerzonej, gdzie liczy się tylko skala procentowa lub centylowa a nie poziom B2 od C1.

Przyszedł lipiec…

Okazało się, że bardzo dobrze zdałam maturę, egzamin IELTS i spełniłam wszystkie warunki przyjęcia na uniwersytety brytyjskie, jak i polskie. Tak, aplikowałam ze strachu na dwie krakowskie uczelnie, gdyż dalej miałam dylemat a propos wyjazdu za granicę.

Chyba to był najgorszy moment – świadomość, że to, jaką drogę wybiorę odbije się w 100% na mojej przyszłości; to, że w Anglii nie znałam nikogo, kto mógłby mi pomóc, to, że będę musiała pogodzić studia z pracą, to, że nie miałam z kim wynająć mieszkania, bo jadę tam sama i gdzieś z tyłu głos mojej mamy, który mówił, że “zostając w Polsce, będziesz mieć mieszkanie i nie będziesz musiała pracować, będziesz wśród swoich, czując się jak u siebie”.

O mojej aplikacji na studia nie wiedział nikt oprócz mojej najbliższej rodziny. Nie chciałam, by o mojej potencjalnej porażce dotyczącej nie dostania się na studia w UK dowiedzieli się inni.
To był ten moment kiedy determinacja zamieniła się w obawę, lęk i niepewność w działaniu.

Jednak próbowałam na to nie zważać i zaczęłam kolejny etap jakim było poszukiwanie współlokatorów, gdyż nie było mnie stać na wynajęcie akademika. Znalazłam ich pośród licznej społeczności SP na facebook,’u, więc tak samo jak ja, oni również znajdowali się w podobnej sytuacji.

I wreszcie zaczęłam panikować…

Chciałam wyjechać wcześniej (i gorąco to wszystkim polecam), by lepiej poznać miasto, ludzi, znaleźć pracę oraz mieszkanie, pozałatwiać formalności i oswoić się z przeklętym akcentem ‘geordie’ (oczywiście żarcik, akcent ten ma też swój urok… podobno).

Gdy od momentu wylotu dzielił mnie tylko jeden dzień zaczęłam panikować, denerwować się i mieć wątpliwości, których nie miałam dotychczas. “Czy zrozumiem wykłady?”, “Czy podołam tempu zajęć, projektów?”, “Czy będę wystarczająco dobra?”, “Czy będę w stanie pogodzić studia i prace?”, “Co jeśli się nie zaaklimatyzuje?” Na koniec wszystkiego się rozpłakałam, jakbym miała tam jechać za karę.

Anglia nie jest wcale taka zła!

To, co podoba mi się w Anglii a czego niestety brakuje w Polsce to świadomość, że nie można wiedzieć wszystkiego i że pytania, zawahania się czy zła odpowiedź podczas zajęć czy wykładów są OK. Wykładowcy tylko czekają na intrygujące pytania od studentów i naprawdę z chęcią na nie odpowiadają. Po co byłyby potrzebne studia ludziom, którzy umieją już wszystko? Zrozumiałam to dopiero po przyjeździe tutaj

“Jesteśmy tu po to, żeby Cię pokierować i ułatwić Ci dostęp do samokształcenia się, a nie po to, żeby od razu wymagać od Ciebie czegoś, czego sami Ci nie pokazaliśmy. Czego oczekujemy w zamian to Twojej determinacji, samozaparcia i zaangażowania.” To były pierwsze słowa dyrektora Newcastle University podczas przemówienia otwierającego rok akademicki dla departamentu Modern Languages.

Jestem tutaj już trzeci miesiąc…

Poznałam naprawdę wspaniałych ludzi, z którymi mogę porozmawiać i na których mogę liczyć, jeśli potrzebuję wsparcia. W tym roku razem z innymi studentami z Polski tworzymy Polish Society na Newcastle University, którego tak brakowało od wielu lat, i z którego utworzenia bardzo się cieszę.

Czuję się jakbym mieszkała w Newcastle co najmniej rok. Miasto jest świetne, typowo studenckie, jest w nim wszystko. Ludzie są przemili, uśmiechnięci i pomocni. Jest to jedno z najtańszych miast w UK pod względem utrzymania się. Jeśli szukasz pracy to tutaj na pewno ją znajdziesz, gdyż ciągle jest zapotrzebowanie na studentów zarówno w kawiarniach jak i restauracjach. Pogoda jak pogoda… brytyjska, ale w ramach rekompensaty mamy tylko dwadzieścia minut metrem nad wybrzeże.

Uwielbiam chodzić na zajęcia, ponieważ wiem, że uczę się tego, co zawsze było i będzie moja pasja. To, co mogę doradzić, to jeśli dalej nie wiesz, co chcesz robić w życiu, weź rok przerwy, wyjedź, zwiedź świat, poznaj ludzi, nie podejmuj tak ważnej decyzji, jak studia, zbyt pochopnie. Ponad połowa studentów na moim kierunku tak właśnie zrobiła przed aplikowaniem na studia. Jeden z moich kolegów po skończeniu liceum wyjechał na pół roku do Kolumbii ucząc angielskiego w jednej ze szkół, a gdy wrócił do Anglii postanowił studiować hiszpański, bo tak bardzo spodobała mu się tamtejsza kultura i język. Wiem, że w Polsce wzięcie roku przerwy jest widziane jako “złe zdanie matury” czy “problemy w życiu prywatnym”. Mentalność to jednak sprawa, która tak bardzo różni te dwa kraje i jest to też może powód, dla którego pod względem edukacji uczelnie w Wielkiej Brytanii zajmują pierwsze miejsca na światowych rankingach, gdzie w tym samym czasie polskie uniwersytety zostają daleko w tyle.

Podsumowując…

Jeśli mogłabym cofnąć czas to rok temu postąpiłabym dokładnie tak samo. Jeśli jesteś zdeterminowany i naprawdę tego chcesz to połowa sukcesu za Tobą. Nie poddawaj się i nie zniechęcaj, bo potem możesz żałować podjęcia takiej a nie innej decyzji. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, bo łatwo nie jest, ale chyba w życiu nie chodzi o to, by cały czas iść na łatwiznę?

Inne przydatne artykuły

Odkryj uniwersytety w Wielkiej Brytanii

Uniwersytety w Anglii

Uniwersytety w Londynie