Magda
University of Sheffield
Biomedical Science BSc

Różnice kulturowe

po przeprowadzce na studia w Wielkiej Brytanii

W dzisiejszych czasach, wyjazd do Anglii to zjawisko tak powszechne, że nikogo nie dziwi wyprowadzka na Wyspy. Praktycznie każdy zna kogoś lub słyszał o kimś, kto przeniósł się do tego kraju. Wyjeżdżając na studia, większość osób oczekuje miejsca z opowieści, zdjęć i filmów – wszystkim znajoma brytyjska kultura, ruch lewostronny, często pada deszcz. Zmieniając miejsce zamieszkania można jednak nieźle się zaskoczyć. Anglia, mimo bycia miejscem emigracji wielu Polaków, niekiedy bywa niesamowicie odległa od naszej codziennej, polskiej kultury. Są to rzeczy bardzo znaczące i takie, o których nie myśli się przed wyjazdem. Często różnice można tu potraktować jako ciekawostkę i anegdotkę. Oczywiście zależnie od regionu, obraz społeczeństwa brytyjskiego może się różnic.

Osobiście mieszkam i studiuję na północy Anglii – w mieście znanym z wielu parków i zielonych zakątków – Sheffield, a w tym artykule opowiem trochę o rzeczach, które zaskoczyły mnie po przeprowadzce do tego miasta. Czy wiedzieliście, że żeby kupić nóż lub napój energetyczny, trzeba mieć skończone 18 lat?

Ruch lewostronny – ale czy zawsze?

Jasne jak słońce jest to, że w Anglii wszyscy poruszają się na opak. Samochody jadą lewym pasem, a przechodząc przez przejście patrzymy w prawo, w lewo i znów w prawo – nie odwrotnie. Wydawać by się mogło, że zasada lewej strony dotyczy każdego miesca publicznego. Nic bardziej mylnego!

Co prawda po większości schodów Anglicy wspinają się używając lewej strony. Sytuacja jednak zmienia się w momencie, kiedy trzeba przejść na chodnik. Mając w głowie stereotyp pilnujących zasad brytyjczyków, bardzo się zdziwiłam, kiedy okazało się, że po mieście czy chodniku każdy chodzi… praktycznie tak, jak mu się podoba. Idąc przez miasto, często łapie się na wielokrotnym zmienianiu strony, po której idę. Być może wynika to z mieszanki kulturowej spoleczenosci miasta, w którym mieszkam. Jest to jednak dość zabawne – nigdy nie wiadomo, na którą stronę trzeba będzie przejść w kolejnym momencie spaceru. Co ciekawe, zauważyłam też, że większość ludzi używa prawej strony schodów, kiedy liczą one tylko kilka stopni.

Tosty, tosty i jeszcze raz tosty…

Jako, że moja dieta w dużej części składa się z pieczywa (chleb z masłem to najlepsze danie świata i nikt mnie nie przekona, że nie), pierwsza rzeczą, jakiej szukałam w sklepie, był chleb. W życiu nie spodziewałabym się, że na półkach znajdę każdy rodzaj, jakiego dusza zapragnie. Z tą tylko różnica, że każdy chleb tutaj jest… tostowy. W alejce z pieczywem znaleźć można całą ich ‘gamę kolorystyczną’. Biały, ziarnisty, pełnoziarnisty, z makiem, z otrebami… Ale zwykłego chleba brak.

Oczywiście są sklepy, w których można znaleźć pieczywo przypominające to nasze, polskie. Niestety, trzeba być przygotowanym na kosmiczne ceny – zazwyczaj jest to £1.5-£2 za niewielki bochenek. Poza tym, nie ma takich typowych piekarni jak w Polsce.

No cóż, I do tostów można się przyzwyczaić!

Czy Pani pies gryzie?

Gdybym nie wyprowadziła się z Polski, w życiu nie przeszłoby mi przez myśl, żeby podejść do obcego psa. Zawsze było dla mnie oczywiste, że obce zwierzę jak i jego właściciel mogą być niezadowoleni z nieznanej osoby tak po prostu zaczynającej głaskać nieswojego zwierzaka. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, kiedy podczas wizyty do parku, dosłownie podeszło do mnie kilka osób z psami, zwyczajnie zaczynając rozmowę na ich temat. W kawiarni, w której pracuję, dla zwierząt drzwi są zawsze otwarte. Pamiętam, że któregoś dnia zapytałam kolegę z pracy, czy w Anglii to normalne, żeby zaczepiać czyjegoś psa. Usłyszałam w odpowiedzi “A co, w Polsce nie?”. Ludzie zazwyczaj cieszą się, kiedy ktoś zaczyna bawić się z ich pupilem i chętnie odpowiadają na pytania, czy też sami z siebie zaczynają rozmowę. Jest to zdecydowanie miłe zaskoczenie!

Miło mi Cię poznać!

Kiedy zawierałam znajomości na początku mojej przygody z Anglią, przy przedstawianiu się odruchowo wyciągałam dłoń do obcych. Po jakimś czasie zauważyłam jednak, że spotyka się to z zabawnymi spojrzeniami. Teraz już wiem, że na Wyspach nie jest to powszechne, aby podawać komuś dłoń na powitanie. Jest to gest, który zauważam najczęściej u obcokrajowców, którzy, tak jak ja, dopiero niedawno się tu wprowadzili. Nie jest to oczywiście nic złego, chociaż to także nie jest coś, o czym pomyślałabym przed wyjazdem tutaj.

Anything to start with? – Yes, may I have …, please?

Wybierając się do restauracji, należy być przygotowanym na konieczność poczekania przy wejściu. Często trzeba zaczekać na osobę, która zaprowadzi nas do stolika, przy którym możemy usiąść.

Poza tym, normalnym w Anglii jest zamawianie tzw. starterów (przystawek) przed rozpoczęciem głównego posiłku. Zazwyczaj podawane są one jeszcze przed przygotowaniem, lub nawet zamówieniem pozostałych dań.  Jest to minimalnie inny schemat niż ten, do którego byłam przyzwyczajona w Polsce. Najpierw danie główne, a na końcu deser.

Poza tym, świeżo przyjezdni Polacy mogą wydać się kelnerom nieuprzejmi. W brytyjskich restauracjach normalnym jest ciągłe dziękowanie – czy to za postawienie talerza, ustawienie sztućców, nalanie wina czy odebranie od nas zamówienia. Poza tym, używa się dużo “please/cheers” czy “may”. Polacy raczej nie są tak wylewni, dlatego warto o tym pamiętać już na samym początku, aby nie wyjść na niemiłą osobę. W końcu może to wpłynąć na sposób traktowania ze strony kelnera – im milszy klient, tym lepsza obsługa!

Przechodzenie przez ulicę

Zapomnij o czekaniu na zielone! W UK każdy przechodzi przez ulicę kiedy dusza zapragnie. Według prawa brytyjskiego, przechodnie mają prawo przejść przez jezdnię w dowolnym momencie pod warunkiem, że nie stwarzają zagrożenia dla ruchu ulicznego.

Rzadko można tu spotkać kogoś, kto na pustej ulicy czeka, aż zapali się zielone światło. Jest to bardzo wygodna zasada, jednak da się zauważyć, że w związku z taką samowolą przechodniów, zmniejsza się także cierpliwość kierowców. Raczej niespotykane jest, żeby ktoś zatrzymał się przed przejściem, aby przepuścić pieszego. Często zdarza mi się także ‘utknąć’ na środku ulicy podczas przechodzenia na drugą stronę i czekać, aż przejadą samochody jadące z naprzeciwka.

Podsumowując…

Przykładów oczywiście jest wiele. Różnice można dostrzec nawet wyjeżdżając na wycieczkę do sąsiedniego miasta. Na przykład, bardzo typowe dla tutejszej społeczności jest witanie się zwrotem ‘You’re right?’ zamiast zwykłego ‘Hi’. Często słyszy się także ‘Ey up!’.

Mimo wielu podobieństw, Anglia każdego dnia jest w stanie mnie zaskoczyć czymś nowym, wcześniej mi nieznanym. To jest właśnie jeden z ciekawszych aspektów wyprowadzki do UK – poznawanie tradycji państwa, które, mimo powszechnego podobieństwa, może okazać się zaskakująco inne. To wszystko bardzo otwiera umysł, sprawia, że człowiek staje się bardziej wrażliwy na innych, wyrozumiały i przede wszystkim otwarty na wszystko, co “inne”. 🙂

Nadal głodny wiedzy?

Sprawdź wszystkie artykuły o studiach w UK

Uczelnie w UK

Poznaj uniwersytety w Anglii
Poznaj uniwersytety w Szkocji
Poznaj uniwersytety w Londynie
© Copyright - Smart Prospects Ltd. Company no 08423213, registered in England and Wales. Address: Orchard House, 15 Market Street, TF2 6EL, Telford, England UK.