Lancaster University

Pierwsze dni Piotrka na Lancaster University

Welcome, o welcome! A więc chciał(a)byś studiować w Anglii? Zaprowadzę Cię tam, podążaj za mną, moimi śladami.

Dowiesz się o takiej możliwości od znajomego/z internetu/w szkole/nieważne. Zaczniesz rozważać tą możliwość i po odpowiedzeniu sobie samemu tym jednym, prostym pytaniem „W SUMIE, CZEMU NIE?”, stwierdzisz, że warto. Zaczniesz orientować się co i jak i prędzej czy później zetkniesz się ze Smart Prospects. Może z polecenia, a może dzięki wielu świetnym opiniom na forach. Stwierdzisz, że mają fajną stronę, pomagają całkowicie bezinteresownie, nie będziesz mógł doszukać się żadnych haczyków (bo tychże nie ma), i zaczniesz z nimi aplikować.

Przekopiesz się przez rankingi i znajdziesz uniwersytet, który będzie Ci najbardziej odpowiadał. Mój wybór padł na University of Lancaster i ani przez chwilę nie żałowałem swojej decyzji. 🙂

Będziesz miał miliard pytań, ale to normalne. Nowe miejsce, nowe otoczenie, z dala od domu i wsparcia rodziny (trochę dramatyzuje, bo poczta działa szybko i sprawnie ; ))… to może wydawać się trochę przytłaczające. Musisz zatroszczyć się o kilka spraw, takich jak bank czy telefonia komórkowa, ale z pomocą Smart Prospects i przemiłych Brytyjczyków, których spotkasz na miejscu, wszystko pójdzie szybko i sprawnie. Trzeba załatwić kilka rzeczy, ale tego załatwiania jest o wiele mniej, niż Ci się wydaje.

Ekipa Smart Prospects okazała się bardzo pomocna. Jestem skrupulatnym człowiekiem i często pytam się o szczegóły, lecz na każde moje pytanie uzyskałem odpowiedz i w dodatku, bardzo szybko. Dodatkowo Smart Prospects tworzy grupy na facebooku do których zaprasza wszystkich Polaków jadących razem z Tobą do uniwersytetu. To świetny pomysł, bo zawsze możesz porozmawiać z kimś, kto znajduje się w dokładnie takiej sytuacji jak Ty, i to w ojczystym języku. Niestety naszej grupie nie udało się umówić podczas wakacji, ale spotkaliśmy się zaraz po dotarciu do Lancaster, i było super!

Dzień wylotu – co tu kryć, dosyć smutny dzień. Świadomość trzymiesięcznej rozłąki będzie ciążyła nad Tobą niczym nieprzenikniony całun, zobaczysz ją w ciemnych zaułkach mijanych zza okien i w oczach ludzi, ludzi niby normalnych, a jednak bardzo obcych, bo mówiących kompletnie innym językiem (i z brytyjskim akcentem, brrr…). Ale spokojnie, nie zdążysz się do niej przyzwyczaić. Wszak ile może trwać podróż samolotem i przejażdżka autobusem? W najgorszym wypadku sześć godzin, ale nie więcej.

Będziesz przestraszony i zdezorientowany, ale dokładnie tak powinno być. Jak można nie czuć tęsknoty opuszczając miejsce, w którym spędziło się część życia, lub (jak ja) całe życie? Ale zaufaj mi. Wraz z postawieniem pierwszego kroku na soczyście zielonej trawie Lancasteru będziesz już wiedział, że podjąłeś właściwą decyzję. Zachłyśniesz się brytyjskim powietrzem i stwierdzisz, że smakuje wyśmienicie!

Udasz się z bagażami w stronę domu, zgubisz się, pomocny student wskaże Ci właściwą drogę, i dotrzesz na miejsce. Wniesiesz swoje walizki i zejdziesz do salonu, żeby przywitać się ze swoją nową kampusową rodziną. Koleżanka z Liverpoolu przyniesie pyszne ciasto, a kolega z Londynu dziesięć paczek precli. Pogadacie i wymienicie uśmiechy a wieczorem zagracie w brytyjska grę słowną, TAK ABSURDALNIE GŁUPIĄ, że aż naprawdę śmieszną (That’s the witch!; What?; What?; What?; ERRRRR THE WITCH!).

Wieczorem, zmęczony ale rozradowany, wskoczysz do łóżka i odpiszesz zmartwionej matce słowami “jest super”, ponieważ na dłuższy wywód zwyczajnie nie będziesz miał czasu (przynajmniej ja nie miałem, pozdrawiam Mamę!).

Wstanie słońce nad Lancasterem… i zdasz sobie sprawę, że to dopiero początek wrażeń. Cały freshers’ week przed Tobą! Rozmowy z ludźmi z czterech stron świata, gry, wyjścia na imprezy, przejażdżki rowerowe, spotkania społeczności (jest ich ponad 200; od wielbicieli herbaty, po entuzjastów podwodnego hockeya, tak, takie coś istnieje), trochę formalności (ale nie dużo) i szwendanie się z „rodziną” po przepięknym kampusie.

Uniwersytet jest schludny, czysty, zadbany i bardzo zmodernizowany. Przykład? Biblioteka. Trzy pietra, więcej książek niż siedemdziesięciu-ośmiu mnie zdołałoby przeczytać w ciągu całego życia (nie żartuję) i wypożyczanie – przyłożysz do lasera kod kreskowy Twojej karty studenckiej i kod Twojego skarbu i wrócisz do domku z tomikiem poezji, Władcą Pierścienia, czy podręcznikiem do psychologii, załatwione.

Mógłbym zrobić z tego tekstu coś w rodzaju pamiętnika, ale nie chcę psuć Ci zabawy – sam zobaczysz co Cię czeka! A pod koniec fresher’s weeka położysz się do łóżka i zaczniesz się śmiać… ze szczęścia! 🙂

Nie powiem, że jestem w Lancasterze dzięki Smart Prospects, bo byłoby to kłamstwem. Nie napisali za mnie matury, listu motywacyjnego, czy IELTSa. Jednak bez wątpienia znacznie mi pomogli i przyczynili się do tego, że jestem teraz tutaj i piszę do Ciebie ten list, a współpraca z nimi była (i jest!) bardzo przyjemna. Gorąco polecam.

Cheers,

Piotr Adach

Odkryj uniwersytety w Wielkiej Brytanii

Uniwersytety w Anglii

Uniwersytety w Londynie