Bariera językowa na studiach w Anglii – oczami Sebastiana z University of Sheffield

Sebastian

Sebastian

University of Sheffield
AI & Computer Science MComp

“Czy poradzę sobie z językiem?” — spytał sam siebie każdy polski licealista rozważający studia w Wielkiej Brytanii, gdzie wszystkie przedmioty wykładane są po angielsku. Jednak przeprowadzka do obcego kraju czyni z tego języka podstawowy środek komunikacji: od zwykłych kontaktów ze znajomymi, przez zakupy w sklepie, po rozmowy z pracownikami banku czy agentami mieszkaniowymi. Wyjazd na studia zagraniczne oznacza konieczność skonfrontowania umiejętności językowych nabytych w szkole w całym wachlarzu sytuacji. Ale to nie wszystko  —  na miejscu można przekonać się, że nauka języka wcale nie skończyła się w liceum.

Czy angielski na C2 wystarczy?

W dniu, w którym odebrałem świadectwo maturalne, czułem się niezwykle pewnie z moją znajomością angielskiego. Ostatnie kilka lat w znacznym stopniu poświęciłem na naukę nie tylko gramatyki i słownictwa, ale także wymowy. Przygotowując się do Olimpiady Języka Angielskiego, przerabiając tony szkolnych materiałów, czytając anglojęzyczne książki i artykuły oraz studiując teorię fonetyki angielskiej osiągnąłem taki poziom, że śmiało mogłem powiedzieć: “bardzo lubię język angielski i znam go jak własną kieszeń!”.

Zdałem matury na 3×100%, egzamin CAE na poziom C2, a od kolegów i nauczycieli słyszałem wiele komplementów na temat mojego akcentu. Na pytanie “Czy poradzę sobie z językiem?” nie potrzebowałem odpowiedzi, bo czułem, że nawet nie muszę go sobie zadawać.

Moje początki w Anglii

Dwanaście i pół miesiąca temu po raz pierwszy postawiłem nogę na pofałdowanych gruntach Sheffield – miasta, w którym podjąłem naukę. Przez pierwszy miesiąc w nowym miejscu odbyłem dwie rozmowy w banku, trzy w agencjach pracy. Kilkadziesiąt razy podjąłem rozmowę z potencjalnym pracodawcą wręczając CV. Odbyłem kilka rozmów kwalifikacyjnych.

W żadnej z tych sytuacji nie miałem problemu ze zrozumieniem rozmówcy czy z przekazaniem tego, co chciałem. Zresztą, w większości przypadków “uh, I’m missing a word here” było traktowane z dozą dystansu, uśmiechem i ofertą pomocy.

Język akademicki na uczelni

Nie miałem również kłopotów z pełnym zrozumieniem wykładowców na moich pierwszych zajęciach (nawet w przypadku profesora od matematyki, który mówił z irlandzkim akcentem). Można było powiedzieć, że radzę sobie doskonale.

Mimo tego, do dziś miewam momenty zawahania, niepewności. Podczas jednych zajęć z Machines and Intelligence bardzo chciałem zadać pytanie odnośnie pewnego aspektu zagadnienia, które omawialiśmy. Nie zadałem tego pytania. Nie potrafiłem sformułować go tak, by wystarczająco dokładnie opisywało mój problem. Zawahałem się, bo nie chciałem przerywać toku zajęć i skupiać uwagi całej sali na mnie, gdy zestresowany będę próbował zbudować sensowne zdanie, myśląc o tym, że lepiej było w ogóle się nie odzywać.

A w życiu codziennym…

Podobne momenty miewam w wolnym czasie. Oglądając z kolegami brytyjskie reality show, bywam o wiele cichszy, niż zwykle w tej sytuacji z przyjaciółmi z Polski. Gdy nachodzi mnie ochota na skomentowanie jednej z uczestniczek, ja się waham. Duszę ten komentarz w sobie, przewracam go w głowie i poleruję, by w końcu przepuścić okazję milcząco, obawiając się, że to, co chcę powiedzieć, w wersji angielskiej nie zabrzmi zabawnie.

Miewam momenty zawahania, bo gdy ktoś mi mówi: “you have brilliant English” to w jakimś stopniu czuję, że pełna wersja tego komplementu brzmi: “you have brilliant English for a student from Poland”. Nie rozmawiam tak dobrze, jak moi Brytyjscy rówieśnicy. I w mojej sytuacji jest to oczywiste. Mimo to, jako perfekcjonista, potrzebowałem czasu, by się z tym oswoić i zacząć czerpać z tego korzyści.

Podsumowując…

Prawda jest taka, że istnieje pewna granica opanowania języka, której nie da się przekroczyć bez świadomego otoczenia się kulturą, która mu towarzyszy i ludźmi, którzy posługują się nim na co dzień. A te wszystkie sytuacje, których doświadczam, dodają mi poczucia pewności, że moja decyzja była właściwa. To tak, jakbym wyjeżdżając na studia trafił jednocześnie na kilkuletni obóz językowy, który, w miarę mojego zaangażowania, daje wspaniałe możliwości rozwoju znajomości angielskiego w aspektach, w których nigdy nie mógłbym jej rozwinąć w szkole. Jest to naprawdę ogromny atut studiów za granicą!

__________________

Inne artykuły napisane przez Sebastiana:

  1. Przygoda Sebastiana ze Student Societies na studiach w Anglii
  2. AI & CompSci na University of Sheffield oczami Sebastiana

Inne przydatne artykuły

Odkryj uniwersytety w Wielkiej Brytanii

Uniwersytety w Anglii

Uniwersytety w Londynie